• Wpisów:52
  • Średnio co: 39 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 10:28
  • Licznik odwiedzin:4 745 / 2088 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Mam pytanie, dziewczyny, co do grafiku.

Zaczynam pracę od 15 i kończę 21:15 (przez kilka dni, potem się zmieni). *Jak jeść?*
Śniadanie jem normalnie, np. 8-9 rano. Obiad o 120, o 13:30 wychodzę, bo mam dojazd ok. godzina z dojściem. Potem praca od 15 do 17:30 (przerwa, różnie schodzę). Jem drugie śniadanie, a raczej kolację i wracam do pracy, czyli do 21:15. Odwozi mnie ojciec, jestem w domu *GŁODNA*. Jest wtedy prawie 220, a i zaraz muszę kłaść się spać, na pewno nie będzie 3-godzinnego odstępu od posiłku przed spaniem.

*Odpuścić sobie jedzenie po powrocie, czy zjeść coś naprawdę lekkiego, np. kefir/jogurt naturalny?*

Eh, koniec wakacji, a ja pracuję =.=
  • awatar unhealthy: hej jestem tu nowa ;) zaczynam dietę, mogę liczyć na Twoje wsparcie? ^^
  • awatar Gość: @Served: owszem.
  • awatar Rozterkowa:): nie wiem dlaczego ale ja bym zjadła razowca z twarożkiem nie wydaje mi się meeeeeeeega jakiś kalorycznyy a zapycha no :) :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Grrr. Siedziałam na kasie i przedłużyli mi pobyt o godzinę, bo musiałam zliczyć wszystko (a miało być 10-16, wcześniej weszłam i później wyszłam, tak być nie może).
Okropność!
Pierwsza praca i wszystko, co najtrudniejsze (bo w Leroy Merlin). Praca w Auchanie lub innej sieciówce byłaby miliard razy łatwiejsza niż tutaj. Oprócz zliczania towaru skanerem, przyjmowania pieniędzy i wydawania, muszę wydawać faktury (to łatwe), przyjmować karty (też łatwe), no i schody: zajmować się zamówieniami, odbiorami, biuletynami, talonami, bonami, zaliczkami, zwrotami zaliczek i resztą tego szajsu.

Uważam, że spalam *mnóstwo* kalorii, bo na dodatek stoję cały czas przy kasie (nie mogę się skupić jak siedzę, za dużo manewrowania i mi się miesza). Na dodatek mam przenośny skaner i trzeba wychodzić z kasy, gdy podjeżdżają z specjalnym wózkiem i np. drzwiami na nim. Masakra x.x

*BILANS* (unormowałam sobie)

*Śniadanie*
nektarynka (50), owsianka (zaokrąglam: 300), kawa czarna z odrobiną mleka 0,5% (nie liczę)
*II śniadanie* (w pracy, na przerwie)
nektarynka (50), jabłko (50), kawa czarna max nescafe (duża) z automatu (80 gr! dla pracowników, cudownie, za zwykłą TYLKO 40 gr)
*Obiad*
mało zupy kapuścianej (20), 2 krokiety ze szpinakiem (po 300, mogę się mylić, ale zakładam, że naleśnik... chyba podwyższa kaloryczność, co prawda szpinak z serem białym nie powinien być kaloryczny), brokuły (20)
*Kolacja*
nektarynka (50), kefir (150)

*RAZEM* 1250 kcal (zaokrąglone w górę)

Z rana robiłam A6W, jeszcze dziś dorobię 3.
Poza tym ponad 6 (7-8) godzin zapieprzania to wyjdzie z 1000 spalonych kalorii *bez łaski*. Liczniki mówią co innego, ale nie wierzę, że spaliłabym ponad 1680 ("praca ekspedientki = 280 kcal/h".
Lalala.

Schudnę szybko na takiej harówce.
Me gusta:
  • awatar Rozterkowa:): przerąbane nie raz z tą pracą uhh co do bilansu piękny aż zazdroszczę po moim obżarstwie :)
  • awatar never give up !!: ano racj- laska z tamtego zdj u mnie teraz jest duzo za chuda
  • awatar never give up !!: masz rację :) ale w przypadku a6w to o to właśnie chodzi żeby cale na raz zrobić, taki jest jego sens. chyba, że kiedyś już zrobiłas i teraz po prostu kontynuujesz po swojemu aby utrzymac efekty :) co do pracy- tak nie może być, tak nie powinno być, ale tak niestety bardzo czesto jest :( ale mam nadzieję, ze zawalczysz o swoje :) dziewczyna ze zdj ładnie teraz wygląda i ma ladny strój :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Czuję się, lekko to ujmując, ujebana. A to dopiero szkolenie. Zakres obowiązków jest ogromny, nie dość, że mam mnóstwo papierkowej roboty, to jeszcze muszę obcykać towary i w razie czego latać po sklepie. Masakra. Nie stosuję diety, po prostu jem kanapki, jabłka, obiady (dzisiaj krokiety ze szpinakiem) w zależności od stopnia głodu. Nie zapominam nigdy jednak o *A6W*, robię z rana i wieczorem, po powrocie z pracy (oczywiście nie od razu).

Sama praca pochłania sporo kalorii, ale mam nadzieję, że późnymi powrotami sobie nie odbiję.
Lubię tą kolekcję:
  • awatar Addictivei: Właśnie w pracy wszystko spalasz.
  • awatar never give up !!: robisz 2 razy a6w? lepiej Ci tak jest?
  • awatar Served: @RealityOfHealthy: Ja powtarzam po dwa razy (np. z rana 2 serie, wieczorem 3). No, chyba nie muszę robić wszystkiego za jednym zamachem? I tak robię nadprogramowe serie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
*Schudłam po obżarstwie*
Mało prawdopodobne, a jednak. Wczoraj byłam tak urobiona po powrocie i tak potwornie głodna, że kalorycznie dobiłam do *3240 kalorii* (z czego lwia część to zwykły, ciemny chleb, za którym tak tęskniłam). Wpadałam z euforii do rozpaczy, zastanawiałam się nad głodówką na następny dzień, ale poczytałam o tym trochę (o zdrowych głodówkach) i zbyt wiele dni trwają same *przygotowania* do oczyszczenia. Są równie ważne jak sama głodówka. Nie opłaca się, tym bardziej, że zaczynam jutro szkolenie do pracy i muszę być w dobrej kondycji.
Tak czy owak, zrezygnowałam z głodówki i postanowiłam prowadzić normalny bilans. Co się okazało? Weszłam dzisiaj na wagę *po śniadaniu* i ważyłam 58,8. Jakim cudem? To jest zbyt piękne, żeby było prawdziwe
Wczorajsze ćwiczenia: duużo łażenia, 7 x Szóstka Weidera, 1500 skoków na skakance. Na razie dałam sobie spokój z poszczeniem na 800-1000-kcalowej diecie. Jem bez wyrzutów sumienia, ćwiczę i czuję się znakomicie, na ciało również nie narzekam.

Jutro pierwszy dzień szkolenia.
*Macie jakieś rady odnośnie diety podczas pracy? Co jeść na śniadanie (musi być obfite, żebym miała energię, bo będę spalać ogromne ilości kalorii)? Co brać na drugie śniadanie?*
  • awatar yl0nQa: podziwiam ludzi, którzy umieja sie tak odchudzac. ;o
  • awatar Addictivei: No to gratulacje :).
  • awatar just work!: No to tak jak w szkole. Ja w szkole na drugie śniadanie teraz jadłam jedną kanapkę i jakiś owoc. No wiem, ja też na początku nie patrzyłam na thinspo, bo mnie to dołowało, ale z biegiem czasu się do tego przyzwyczaiłam.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Dzisiaj będzie świetny dzień. Wolę być w ruchu niż nudzić się w weekendy. Do oblecenia mam spożywkę, sklep z biletami, bibliotekę i eks-szkołę (dojazd ok. godzina). Wpadnę potem do koleżanki po książki i na ploty.

*Śniadanie* 060 (220)
mandarynka, woda (20)
*A6W*
2 chrupkie Pano (50) z serkiem zwykłym, plastrem serka wędzonego i pieprzem (120)
pół szklanki mleka 0% z niecałą łyżką kakao (30?)
kawa

Komu w drogę, temu czas :>
Mam świetny humor, mimo kiepskiej pogody.
  • awatar Rozterkowa:): jak się czujesz po weiderze>??? nie mam pojęcia dlaczego z kim rozmawiam jedni twierdzą że to działa, inni wręcz przeciwnie :) miałaś zakwasy- pytam bo mój facet zaczął robic i ma pretensje do całego świata że po tyg nic nie widać ufff, no ja nie narzekam :)
  • awatar Addictivei: Jakie pożywne śniadanie :P.
  • awatar Deveteux ♥: Mmm :) Pycha śniadanko :) powodzeina :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Strasznie pochmurno i nudno.

*Śniadanie* 6:56
nektarynka (50)
jabłko (50)
niecała mufinka (150)
2 chrupie Pano (50)
serek naturalny odtłuszczony + pieprz (60)
kawa

*II śniadanie* 110
nektarynka (50)
jogurt Light (90)
2 chrupie Pano (50)
serek naturalny odt. + pieprz (40)

*Obiad* 140
łosoś (180)
brokuły (20)
sos tzatziki (20)
sałatka z ogórka, cebuli i papryki (40)
kawałek chlebka Dukana (120)

jabłko (50)
kawa

Razem: *1020*

*Ćwiczenia*
*3x* A6W (30 min)

Idę ćwiczyć.

Edit.
*Kolacja*
2 Pano, serek, kefir
ok. *1400* [stanęłam następnego ranka na wadze i liczby w dół, dziwne]

*Ćwiczenia dodatkowe*
*4x* A6W (40 min)
  • awatar Served: @szotka: Taa. Ta choroba z rzyci się nie bierze. Ile razy mam powtarzać, to efekt *decyzji* danej osoby. Anorektyczki nie są takie biedne, bo je dopadła ta choroba jak grom z jasnego nieba. To nie jest nowotwór. -.-
  • awatar szotka: @Served: taa anorektyczki nie są głupie tylko chore ...
  • awatar Served: @szotka: A ja uważam, że anorektyczki od czegoś zaczynają, dochodząc do choroby. W końcu kto normalny katuje się ćwiczeniami, nie jedząc przy tym prawie nic? Lub ładując w siebie tabletki przeczyszczające? Nie napisałam "anoreksja jest głupotą", lecz "głupota anorektyczek jest odpychająca". Różnica?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
  • awatar Served: @ThinThings: Mnie się wydaje, że chude nie jest jednoznaczne z pięknym. Co innego smętnie wyglądająca, chuda istota, a co innego wygimnastykowana, szczupła dziewczyna.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Możliwe, że jestem okropna, zła i w ogóle passe. Niemniej jednak mam dosyć dziewczyn, które świadomie pogrążają się w ciężkiej chorobie, a potem wymagają od społeczeństwa akceptacji i zrozumienia. Co więcej, współczucia, że tak idiotycznie zniszczyły swoje ciała na własne życzenie.
Nie mam zamiaru głaskać kogoś po głowie za głupotę.

*PS ODCHUDZAJCIE SIĘ Z GŁOWĄ*
  • awatar Gość: Nie rozumiem Cie. To nie jest takie łatwe po prostu jeść. To jest zakodowane głęboko w psychice. To co się dzieje w głowach takich anorektyczek, jest nie do opisania dla kogoś kto nigdy tego nie przeżył na własnej skórze. Rozumiem, że możesz tego nie pojmować, że dobrowolnie się głodzą lub wchodzą w pro ane, ale to wszystko to tak naprawdę tyko mała część góry lodowej wystająca nad powierzchnią wody. To co jest pod taflą jest niezrozumiałe dla wielu. Dlatego proszę Cie, nie oceniaj tak pochopnie, ponieważ zdaję mi się, że strasznie zaszufladkowałaś wszystkie anorektyczki.
  • awatar Rozterkowa:): @Served: okay cofam i nie najeżdzam na Ciebie więcej :)
  • awatar Served: @artzina: @Rozterkowa:): Nie mam pretensji do osób, które nieświadomie doprowadziły się do choroby psychicznej. Niemniej jednak LWIA CZĘŚĆ anorektyczek doprowadza się do takiego stanu na WŁASNE ŻYCZENIE. Halo? Chodzi mi o to, że skoro już weszły w takie bagno, to do cholery jasnej - niech spróbują z niego wyjść, zamiast wciągać w to całe otoczenie i wymagać akceptacji. To nie jest choroba typu HIV czy AIDS - nie jest przypadkowa! Stąd mój wstręt do anorektyczek. W końcu anoreksja = m.in. taki sposób myślenia.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (12) ›
 

 
Dzisiaj zauważyłam, że szóstka Wiedera zdaje egzamin, brzuch bardzo ładnie szczupleje. Ogółem chudnę i coraz lepiej wyglądam, zdrowo się odżywiam, ćwiczę itd.
Mimo wszystko matka oczywiście robi mi zarzuty i daje Złote Rady w stylu "Nie wpadnij w anoreksję" albo rzuca hasłami "Aż żal na ciebie patrzeć, taka chuda". Co jest oczywiście wierutną bzdurą, owszem, schudłam, ale nie aż tyle, po prostu wyglądam LEPIEJ. To grzech? Mam wrażenie, że według moich rodziców i znajomych bycie szczupłym jest jakimś cholernym tabu, absolutnie nie wolno wyglądać zjawiskowo w każdym ubraniu. -.-

A tyle razy powtarzałam, że nie głodzę się, jem zdrowe posiłki, dostarczam niezbędne składniki dla organizmu i zażywam ruchu - nie. Jestem anorektyczką. Panie, daj mi siły... Według nich powinnam być całe życie nieruchliwym, otłuszczonym leniem. Może podbudowują własną wartość, jeśli komuś NIE idzie?

Muszę zacząć czytać więcej książek. @_@
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (13) ›
 

 
Niesamowite. Więcej kalorii wchrzaniłam na śniadanie niż na obiad. I dobrze mi z tym.

*Od dzisiaj zaczynam szóstkę Weidera*
Skoro nie mogę wykonywać intensywnych ćwiczeń na nogi, postaram się popracować nad brzuchem.

*Śniadanie* 8:30
mandarynka (30), śliwka (20)
8:45
2 jajka na twardo (180)
2 chrupkie Pano (50)
serek naturalny odtłuszczony + spooro pieprzu (60)
= 340

*II śniadanie* 11:40
jogurt Jogobella Light (90)

*Obiad* 14:20
niecałe 2 małe kawałki schabu (120 kcal?) gotowanego z warzywami - brokuły, marchew, seler, cebula, czosnek, papryczka chilli (80), kasza - ilość jak od palca wskazującego do kciuka (40), sałatka z pomidora i cebuli (20)
+ dodałam mnóstwo pieprzu
= 260

*Ćwiczenia*
*60 min.* mata do tańczenia (-300)
*40 min.* zakupy (-150)

*Na chwilę obecną* 690 kcal
Ćwiczenia Weidera za godzinę zacznę. Zrobię coś lekkiego na kolację i wsio.

Edit. *Kolacja* 180
2 chrupkie Pano (50) z serkiem odtłuszczonym (60) i plastrem pomidora z cebulą (5)
jogurt naturalny (150)
zielona herbata

*Razem* 955

Edit. + *2* A6W
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Nie mogę za bardzo skakać już. Właściwie to taki stan ma się podobno utrzymać przez tydzień, a ja po prostu umieram, bo mam straszną ochotę na intensywne ćwiczenia. Czuję się dodupnie jeszcze ze względu na pogodę.

Co na pewno zrobię, to brzuszki, skakankę niestety odstawię, ale nie zrezygnuję z aerobiku na macie do tańczenia (Stepmania). Za chwilę idę na zakupy.
*Jeśli macie jakieś rady lub ćwiczenia odnośnie nadwyrężonego ścięgna, to piszcie!*

Do zobaczenia! \TT_TT/

PS Uwielbiam Family Guy'a za satyrę wszystkiego, od podstawowych czynności życiowych po politykę, modę i filmy.
  • awatar Addictivei: Oj musisz wytrzymać.
  • awatar Served: @just work!: Wow... to naprawdę działa? :o Chyba wypróbuję, jestem zdesperowana, a jakieś "emo żele" niezbyt działają.
  • awatar just work!: bandaż i wata nasączona wódką. Zawiń teraz, prześpij się całą noc w tym, a na drugi dzień będziesz nowu skakac. Też tak miałam :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Trochę wybita z rytmu mufinką z budyniem zrobioną przez mamę. Bardzo smaczna, ale i kaloryczna. :<

*Śniadanie* 6:55
jabłko, śliwka (80)
-skakanka
2 jajka na twardo (180)

*II śniadanie* 11:16
jabłko, nektarynka (100)

*Przekąska* 128
mufinka z budyniem (280?)

*Obiad* 140
rosół (60)
brokuły (20)
chlebek Dukana (280)
kawa

*Kolacja*
herbata zielona (jeszcze zrobię)

Razem: *1000* kcal

*Ćwiczenia
*1400* skoków na skakance
*35 min* intensywnego aerobiku (mata do tańczenia)
zakupy
przysiady

Może jeszcze poćwiczę.
Bazgrół narysowany w pół godziny:

Edit.
+ *210* brzuszków z różnych zestawów
  • awatar WolnaaDusza: Jest dobrze :) Trzymam kciuki!
  • awatar Served: @You-can-do-this: Możliwe, ale jedna babeczka robi ochotę na więcej. Dobrze, że się ograniczyłam do tej jednej. @Sensitive ♥: Czy ja wiem... przynajmniej przyśpieszała mi metabolizm. @Addictivei: Małe odstępstwo D:
  • awatar Addictivei: Jest ładnie, a babeczka się nie liczy :).
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Po godzinie pracy, która mnie czeka od 1 września, spalę 280 kalorii. Pracuję co prawda tylko 6-7 h, ale ile to wychodzi? 1680? I tak nie zrezygnuję z chociażby lekkich ćwiczeń po/przed pracą.

Spaliłam dzisiaj prawie wszystko, co zjadłam.

*Śniadanie* 070 jabłko (60), 2 śliwki (50) na czczo.
-skakanka
7:30 2 chrupkie Pano (50), 1 cienki plaster sera (50), serek naturalny (50), kefir 0% (50), herbata czerwona (później)

*II śniadanie* ok. 12:30 <na mieście> nektarynka (50)

*Obiad* 15:40 łosoś (200?), marchew (20), brokuły (20), sałatka - pomidor&cebula z pieprzem (20), sos tzatziki (50)

*przekąska 10 minut potem* śliwka (30?), chrupkie Pano (25)
+ kawa z mlekiem 0%, herbata zielona.

*Kolacja* 19:20
Kefir 0% (75)
1 chrupkie Pano (25)
*RAZEM* 825 kcal

*Ćwiczenia*
Z rana:
*1000* skoków na skakance (-200 kcal)
*20 minut* jazdy na rowerze (-100 kcal)
Po południu:
*godzina i 20 min. marszu* (nie liczę zatrzymywania się lub wizyty w banku) (-312 kcal)

Wieczorem (od 170):
*630* na skakance (-100)
*200* brzuszków (różne zestawy) (-50)

Chciałabym więcej poskakać, ale:
1. Prawa łydka mnie boli.
2. Mam jakieś dziwne, straszne problemy z pęcherzem w trakcie skakania i cokolwiek mnie to niepokoi.

Tak czy srak, zaraz schodzę na dół, poskakać przy filmie, może uda mi się zrobić jeszcze z 1000.
  • awatar Served: @Korean Size: Dziękuję, starałam się dobić do 3000, ale nie wyszło D: @Sensitive ♥: Dziękuję! Mam nadzieję, że mój pęcherz w końcu przyzwyczai się do takiego wysiłku. @SlimSkinnyGirl: Nie ma co podziwiać, robię odstępy spore w skakaniu :P Reszcie odpowiedziałam na profilach.
  • awatar szotka: Po ilu skokach robisz sobie przerwę na złapanie oddechu? :)
  • awatar Korean Size: Ile skakanki, podziwiam :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Po prostu nie mogę patrzeć na te... pardon my french, idiotki. Już bardziej wkurzają mnie jeszcze większe idiotki, które dopingują anorektyczki do zagłodzenia się na śmierć. Te drugie ubierają się w nazwę "pro any", będąc spasionymi, głupimi istotami nie odróżniającymi diety od choroby psychicznej. Borze liściasty, daj mi cierpliwość, ale nie dawaj siły, bo jak im przypierdolę...

Chyba zbiczowałabym za bucerię i brak szarych komórek.
Skąd ta moda na wychudzone, galaretowate, wstrętne wręcz ciało?
  • awatar Served: @Sensitive ♥: Gorsze są dopingujące idiotki od tych głodzących się. Odrobina empatii to już zbyt wiele w tych czasach.
  • awatar Deveteux ♥: Nie rozumiem jak można się głodzić :/ I jak można samemu siebie skazywać na coś takiego. Moja przyjaciółka miała anoreksje ale na szczęście udało się ją wyleczyć. To straszne. Dlatego nie mogę patrzeć na ludzi, którzy chwalą się tym że " nic nie zjedli przez tydzień " no wow rzeczywiście powód do dumy -.-
  • awatar Served: @RealityOfHealthy: Niektóre trzymam w obserwowanych, żeby pośmiać się, kiedy znowu będą pisać, że po kilku dniach diety typu "400 kcal" (kawa, lody, tabletki przeczyszczające) z płaczem przybiec i oznajmić, że zawaliły. :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
*Śniadanie* 8:30
jogurt Fit (90)
2 mandarynki (50)
2 chrupkie Pano (50)
serek naturalny (120)
kawa bez cukru i mleka (-)

-Odstęp ponad 4h.
*Obiad* 12:52
sporo rosołu warzywno-drobiowego (czyli zupa NIC) (100 kcal?)
chlebek Dukana, 2 kawałki (ok. 250 kcal)
jabłko (60) - od jutra zaczynam jeść owoce na czczo, przed posiłkami.

*15:27* 3 śliwki (120?)

*Razem* 840 (za mało?)

*Ćwiczenia*
Energiczny marsz 40 min. (-180 kcal)
Skakanka *1100 razy* (-300 kcal?)
Brzuszki *210* różne zestawy (-100 kcal?)

Możliwe, że jeszcze poćwiczę lub zjem.
Zmniejszyłam ilość kalorii.
Picie wody przed obiadem jest niesamowicie efektywne. Wypiłam tylko szklankę i wreszcie nie czułam emocjonalnego głodu po obiedzie (nie licząc jabłka, ale chciałam zjeść jakiś owoc wcześniej niż później).

No i... *BADUMTSSSSS* DOSTAŁAM PRACĘ! Po wypłacie zrobię sobie wypad po ciuszki.

Edit.
180
*Kolacja*
2 chrupkie Pano (50)
serek naturalny (90)
kefir 0% "Just fit" (50)

Razem: *1030*

Edit. 18:35
*+ 400* skoków na skakance
  • awatar Gość: Gratulacje ! ;)
  • awatar never give up !!: pewnie masz na myśli donuty? ;) o, mandarynkę bym zjadla ;) ładny bilans. już pisałam, ze za malo i czemu w drugiej częsci dnia nic nie jesz, aaale w pore zauważyłam edit :) gratuluję pracy i mam nadzieję, ze będziesz zadowolona :) a picie przed posilkiem (ale nie tak bezpośrednio!) rzeczywiście pomaga wypełnić żołądek :) cukinia faszerowana warzywami musiała być wyborna <3
  • awatar coloursofcaroline: ale chudzinki <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Wyszło mi *1675*, w dodatku miałam bardzo zajęty dzień (sprawy na mieście, m.in rozmowa kwalifikacyjna, fryzjer, zakupy). Ogółem jeszcze pół godziny wcześniej byłam strasznie głodna, no i pozwoliłam sobie o 190 zjeść brzoskwinię, mandarynkę, jogurt Fit i chrupkie Pano *biczuje się, a potem wkłada szatę pokutną* hahaha nie miałam niczego innego pod ręką.

Tak sobie myślę, żeby pobilansować i potem zgrabnie wyeliminować niektóre składniki z dotychczasowej diety.
*Bilans*
*Śniadanie* (7:20) - reszta owsianki, 3 śliwki, jogurt Fit, chrupkie Pano z plastrem sera feta,
*Obiad* (13:20) - kotlet mielony, cukinia nadziewana warzywami, sałatka z pomidora i cebuli, fasolka szparagowa,
*2 h później* 2 brzoskwinie, mandarynka, Pano z fetą
*Kolacja* jw.


*Ćwiczenia*
[znalazłam wieczorem skakankę, wreszcie)
*300 skakanki*
*2 x 10 min.* Mel B na nogi.
przysiady
*360* brzuszków

Ciągle zapominam o wodzie przed posiłkiem. 2 szklanki przed obiadem.
Hm... usunęłabym z diety te serki typu feta, no i przesunęła wszelkie owoce na rano. Muszę ograniczyć owoce i warzywa ze względu na ostatnio dokuczliwy problem z organizmem...

Zrobię zaraz znowu Mel B na nogi. Fajnie się z nią ćwiczy.
Edit.
+ *10 min.* Mel B na nogi
  • awatar Gość: ;3
  • awatar ekstremalnie: ooo ja głodówka to najgorsza rzecz jaka tylko może byc ! :D Trzymam również za Ciebie kciuki ! :*
  • awatar Korean Size: Bilans nie jest zły, jest ładny :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 

Wow

Za pierwszym razem ledwie nadążałam za nią, po kilkunastu minutach zrobiłam znowu i po prostu leje się ze mnie i czuję się jak ta "zmokła kura", jak się określiła Mel B.

Rozmowa kwalifikacyjna odbyła się w sumie normalnie. Jeśli jutro oddzwonią do mnie, to znaczy, że jestem przyjęta. Jeśli nie, będę dalej szukać dorywczej pracy na wrzesień.

Świetne ćwiczenia, ale męczące
 

 
Dochodzi jogurt Fit, bo jakoś strasznie głodna byłam (80), czyli *1325* kcal.

*Ćwiczenia
Trochę łażenia + pół godziny chodzenia z 4-kg obciążeniem.
*Brzuszków* *510* z różnych zestawów (właściwie to ponad 600, ale niektóre były na dwie strony).

Ostatnio jakoś nie mam ochoty wykonywać ćwiczeń na nogi. Może jutro spróbuję z rana. Potrzebuję więcej ruchu.
A teraz wracam do swojej ukochanej wody. Ciao!
  • awatar niemampomysłu.: dziękuję za "złote zasady" ;) będę je stosować, obiecuję ^^ 600 brzuszków? żartujesz?;o
  • awatar Gość: o rany mi by sie nie chcialo aż tak ćwiczyć
  • awatar Deveteux ♥: 600 ?! o.O woooow .
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
*Śniadanie
owsianka (300?)
2 kromki Pano (50), serek wiejski (100), śliwka (45), kawa bez cukru (nie liczę)

*Obiad*
kotlet mielony (280)
nadziewana cukinia (warzywa, nikłe ilości sera feta) (150)
sałatka z cebuli i pomidora (50)

*Pół godziny potem brzoskwinia (50), 6 śliwek (220).
Musiałam. Już tydzień ponad niepokoją mnie problemy jelitowe -.- mam dosyć. Ktoś mnie truje, do cholery.

I to by było na tyle.
*1245* kcal.
Dzisiaj już nic nie jem. Mam za to niesamowitą ochotę na kawę bez cukru i mleka.

*Ćwiczenia*
ponad *200* brzuszków z różnych zestawów.

Za godzinkę zrobię kolejne 200, o ile nie więcej.
Miałam zacząć czytać "Sekretnik", ale mama poleciła mi raczej "Na piaskach pustyni". Czytał ktoś?

Jutro rozmowa kwalifikacyjna. Trzymajcie za mnie kciuki D:
 

 
To również bardzo ważna czynność podczas diety.

*1. Dbaj, by w organizmie jej nie brakowało*

Nie jesteś w stanie magazynować wody w organizmie, by w miarę potrzeb korzystać z zapasów. Dlatego musisz codziennie wypijać ok.1,5 litra płynów. Najzdrowsza jest zwykła woda niegazowana, którą z powodzeniem zastąpisz inne napoje. Na jej rzecz więc bez obaw zrezygnuj z kawy, herbaty czy nawet soków. Prawie litr wody dostarczasz sobie wraz ze spożywanymi posiłkami, bo przecież sporo jej zawierają zwłaszcza zupy, owoce i warzywa. Oprócz tego odrobinę wytwarza sam organizm. Wodę oczywiście stale wydalasz, głównie przez nerki, płuca i skórę. Najważniejsze jednak, aby straty zawsze były równoważone przez zyski. To oznacza, że jeżeli dieta obfituje w słodycze (nie mają wody) albo intensywnie się pocisz, musisz pić odpowiednio więcej: 2–3 litry płynów w ciągu dnia.

*2. Sięgaj wyłącznie po ciepłą*

Wchłania się najłatwiej, gdy jej temperatura zbliżona jest do tej, jaką ma organizm, czyli około 37ºC. Równie zdrowa jest woda gorąca, bo korzystnie rozluźnia żołądek. Nigdy jednak nie powinna być lodowata, gdyż ochładza od wewnątrz ciało i spowalnia przemianę materii. Nawet w upały delektuj się wodą, która ma temperaturę pokojową (ok. 20ºC).

*3. Pij ją często, małymi łykami*

Tak naprawdę nie powinnaś rozstawać się z butelką mineralnej. Popijaj ją regularnie przez cały dzień. Chodzi o to, by nie dopuścić do pojawienia się uczucia pragnienia – to sygnał, że organizm zaczyna się odwadniać!

*4. Zaczynaj dzień od szklanki wody*

Sięgaj po nią, gdy tylko wstaniesz z łóżka i umyjesz zęby, ale przed śniadaniem. Pij wodę powoli, przynajmniej przez minutę, choć najlepiej byłoby, gdyby zajęło ci to prawie 10 minut. Dzięki temu pobudzisz jelita do pracy i unikniesz zaparć.

*5. Nigdy nie podawaj jej do posiłków*

Szklanka mineralnej obok talerza z drugim daniem postrzegana jest jako zdrowy nawyk. A to błąd. Jeśli jesz i równocześnie pijesz, rozcieńczasz wydzielane enzymy. Wolniej trawiony pokarm zalega więc w żołądku (zasada ta nie dotyczy wytrawnego wina – kieliszek bez obaw możesz podać do obiadu). Powinnaś pić wodę (kilka łyków) co najmniej kwadrans przed posiłkiem i nie wcześniej niż pół godziny po nim (też niewielką ilość). Po obfitym jedzeniu wybieraj lekko gazowaną, bo „bąbelki” pobudzają wątrobę do pracy.

*6. Traktuj ją jako sojusznika w odchudzaniu*

Woda rzeczywiście pomoże ci zgubić zbędne kilogramy, jeśli stanie się nierozłącznym elementem diety. Sięgaj po nią, gdy tylko zaczynasz być głodna. Kiedy, zamiast jedzeniem, wypełnisz żołądek wodą, szybko i na jakiś czas poczujesz się syta. Gdy się odchudzasz, wypijaj też co najmniej szklankę (a najlepiej dwie) na kilka minut przed każdym posiłkiem. Potem w żołądku nie zmieści się już zbyt dużo jedzenia. W ten sposób od razu zmniejszysz zjadaną porcję, a w konsekwencji liczbę dostarczanych kalorii.

*7. Ćwiczysz? Pij ją przed i podczas każdego treningu*

W ten sposób chronisz się przed przegrzaniem, na które jesteś narażona w trakcie wysiłku. Jeśli odpowiednio dużo pijesz, intensywnie się pocisz, a wraz z potem przez skórę oddajesz nadmiar ciepła. Dzięki temu mięśnie wydajniej pracują i mniej się męczą. Tuż przed treningiem sięgaj po pół litra wody mineralnej, lecz bez gazu. Po zajęciach wypijaj szklankę, tym razem gazowanej, bo właśnie taka orzeźwia i szybko gasi pragnienie.

*8. Wybieraj wodę idealną dla siebie*

Mineralna, źródlana czy też lecznicza: w każdej, w mniejszym lub większym stopniu, znajdują się minerały. Uważnie czytaj więc etykiety, bo tam znajdziesz informacje, co wody zawierają, a w przypadku leczniczych – na co pomagają. Przy nadciśnieniu, żylakach i chorych nerkach kupuj wodę z niską zawartością sodu: mniej niż 20 mg/ /litr (pierwiastek ten powoduje obrzęki). Z kolei silnie gazowane, czyli z dużą dawką dwutlenku węgla, nie są wskazane przy dolegliwościach gastrycznych, gdyż podrażniają układ pokarmowy.

*9. Staraj się wodą łagodzić stres*

Pij ją bardzo powoli, małymi łykami, bo to idealnie wycisza, kiedy jesteś rozdrażniona lub pod wpływem silnych emocji. Najzdrowsza jest mineralna, która zawiera magnez, słynący ze swoich właściwości antystresowych.
*10. Zawsze popijaj nią alkohol*

Tak naprawdę zasada ta dotyczy wszelkich używek. Nie tylko alkohol, ale i mocna kawa czy herbata mają właściwości silnie odwadniające. Każdy drink, kieliszek wina czy filiżankę małej czarnej od razu popij szklanką wody. Kiedy zaś zdarzy się, że po suto zakrapianej imprezie zaszumi ci w głowie, tuż przed pójściem spać wypij pół litra mineralnej. To dobry sposób, by następnego dnia uniknąć kaca. Nigdy też w upały nie gaś pragnienia zimnym piwem lub colą, bo są moczopędne. A to oznacza, że zamiast uzupełniać braki wody, zwiększają jej deficyt w organizmie.

Art: http://www.kobieta.pl/zdrowie/medycyna/zobacz/artykul/dekalog-picia-wody/
 

 
Trzymałam się twardo 3-godzinnych odstępów między posiłkami bez podjadania, no i tak wyszło:
*śniadanie* owsianka, 2 kromki Pano z serkiem wiejskim, brzoskwinia, kawa
*obiad* 2 kotlety mielone w wersji "mini", kalafior, brokuł, odrobina ryżu, sałatka z pomidora i cebuli, sos tzatziki (skład: suszona mięta, czosnek, jogurt naturalny, ogórek)
*kolacja* jabłko, brzoskwinia, śliwka, jogurt Fit, kromka Pano z serkiem wiejskim, kawa, herbata zielona.

Ale mam palnięcie. Wychodzi 370 kcal na śniadanie, 450 kcal na obiad i aż 540 kcal na kolację (chyba). Czyli ok. *1400* kcal

*ćwiczenia*
Rozłożyłam na dwa razy i wyszło mi z wszystkich zestawów, brzuszków *520* oraz na nogi/uda *60*.

Ogólnie czuję się znakomicie, ale nie mogę się pozbyć wrażenia, że zjadłam o dwie rzeczy za dużo...
A dziś dla odmiany faceci:
  • awatar Deveteux ♥: Dobry masz bilans przecież ! Nie ma co się głodzić bo raz zjesz coś więcej i kilogramy wrócą ;) Jedz tak jak teraz a będzie ok :)
  • awatar szotka: Kochana Server- żadna anoreksja no, co Ty; ) co to to mi nie grozi, bo ja bardzo lubię jeść, ale chciałabym po prostu troszkę spaść z tych kilku kg ; )
  • awatar RealityOfHealthy: Ładny bilans... aczkolwiek ja bym nie jadła cukru na kolację >.<
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Wczoraj objadłam się po powrocie do domu kefirami, owocami itd. (zjadłam nawet chlebek Dukana z serkiem wiejskim), no i co? Wcale, a wcale nie przytyłam.

1 Cel *approved*
Coraz lepiej mi idzie ze zdrową dietą. Polecam dla każdego odchudzającego się - możecie jeść dużo i zdrowo, a nie odbije się to na wadze!

*Śniadanie*
owsianka
2 kromki Pano z serkiem wiejskim
brzoskwinia

*Ćwiczenia*
brzuszki (14 metod po 15 x = 210)
to ćwiczenie od Mel B (tylko 15 razy na każdą nogę nie chciało mi się już po brzuszkach)

Ostatnio staram się bardzo przestrzegać przepisowych 3 godzin między posiłkami, dlatego śniadanie jem syte i przez ten czas nie podjadam absolutnie niczym.

Chudego dnia! :>
PS Niby nie powinnam się inspirować takimi rzeczami, ale te nóżki mam nawet na tapecie, są cudne.
  • awatar Addictivei: Zdrowa dieta jest najlepsza, ale cóż, trudno mnie przekonać :P.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Tutaj jestem w drugim pokoju ("komputerowym", don't mind misiaki z tyłu.
W Housie, normalnie kosztowały 20 zł, kupiłam za 4. Wiem, dużo widzicie, szczególnie wzorki. Nogi to chyba jedyne, co mam znośne.
Swoją drogą, zacznę polować na zakolanówki.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Oblatałam miasto z koleżanką, od dworca do centrum, potem McDonald (kupiłam tylko cappuccino i w sumie jestem dumna, że nie skusiłam się na więcej, mimo zapachów), spacer dalej przez miasto, Auchan i powrót.

Zakupiłam po drodze w Housie śliczne, czarne podkolanówki z wzorkami kwiatków koloru kremowego. I kabelek do wieży, którego jeszcze nie podłączyłam do komputera, słuchawki i tomik mangi - Ouran High School Host Club tom 10. Blah, blah, blah.

Poza śniadaniem, lód "mały" (z nazwy tylko) z automatu Bonano, cappuccino (90 kcal).
Jak wróciłam byłam całkiem głodna, czyli:
- kefir truskawkowy, (200)
- brzoskwinia, (50)
- jabłko, (60)
- kawałek chleba otrębowego Dukana z serkiem wiejskim, (400 ?)
- kawa 3 w 1 z mleczkiem (160)

Pi razy oko, raz o drzwi 1800 kcal. Niezbyt dobrze D: Ale za 10 minut będę jeszcze robić zestaw. Jutro w końcu normalny obiad, dzisiaj 5 godzin łażenia po mieście zrobiło swoje.
  • awatar Deveteux ♥: I tak nie jest źle ;) Jakieś super kaloryczne rzeczy to to nie były ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Dzisiaj weszłam na wagę i *BADOOMTSSSSSS* 58,6 (a patrzcie na cel 1)! A wczoraj śniadanie, obiad i podjadanie (same zdrowe rzeczy, owoce, kefir, jogurt itd.). Dzisiaj z rana nie żałowałam sobie porządnego śniadanka. Później obiad, kefir i od 16, 17 już NIC nie jem. Piję wodę i ćwiczę.

Zrobiłam z rana zestaw na brzuch, czyli 6 metod po 20 razy, ale robiłam cięższe po 10, bo dopiero zaczynam tego typu ćwiczenia. Czuję lekki ból brzucha po wczorajszym, ale to dobry znak.
*Brzuszki ogółem 120 (6 różnych metod na różne partie mięśni - poprzeczne, proste itp.).
+ dołączyłam sobie zestaw na uda i pośladki, zdaje się, Melanie B. Nieco ciężkie, ale przywyknę.

Staram się robić przynajmniej 2-3 zestawy dziennie (nie licząc innych ćwiczeń na nogi, uda, pośladki etc), najlepiej ćwiczy mi się wieczorem.

*Śniadanie owsianka, jabłko, kromki Pano.
I mogę na samym śniadanku jechać do miasta bez uczucia głodu, po czym po przepisowych (przynajmniej) 3 godzinach zjeść obiad. Potem tylko kefir i wsio.

[Btw poniżej *outfit* na drugim pokazane jak to wygląda całościowo, ale cyfrówka strasznie mi marudzi ostatnio]
Chudego!

PS Wiem, gruba jestem.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Wolałabym zdrowiej się odżywiać i inaczej dojść do celu niż "wagowo". Tutaj wielką inspiracją jest dla mnie *RealityOfHealthy*, koniecznie odwiedźcie jej pingera.
Myślę o podjęciu regularnych ćwiczeń, przy normalnym jedzeniu zdrowych produktów (przekonałam się dzisiaj do owsianki i kefiru, których wcześniej nie lubiłam ). Opłaci się bardziej niż desperackie szarpanie się z katorżniczymi dietami.
Zestaw, który ostatnio praktykuję:
  • awatar KimB: Ona tez jest fajna.
  • awatar Deveteux ♥: A więc to o tym pisałaś ;) Wypróbuję :D
  • awatar niemampomysłu.: dziękuję za radę<3 myślę, że masz dobry sposób myślenia^^ zdrowe odżywianie+ćwiczenia na pewno się opłacą.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›